Header Ads

Najnowsze

MTB Bike Maraton - Wieluń

12-05-2012 r. zapamiętam jako Dzień, w Którym Przytuliła Mnie Ziemia... W tym dniu wraz z kolegami z drużyny KRD wyruszyliśmy w kierunku Wielunia, gdzie miał się odbyć kolejny etap Bike Maratonu. Smiechu przy tym było co nie miara, a jeszcze więcej łez...

Standardowo już dzień wcześniej poczyniłem przygotowania sprzętu i siebie samego przed startem w zawodach. Wydawać by się mogło, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik, więc stres związany z wyjazdem był zredukowany do minimum.

Ostatni rzut oka na mapę, przegląd profilu trasy, prognoza pogody... Wszystko, by być przygotowanym na wszelkie ewentualności. Sen.

Z reguły, gdy mam coś zaplanowane, a pojawia się uczucie typu: "Nie chce mi się tego robić / Po co to w ogóle robię?", oznacza to jakieś nieplanowane zdarzenie, które może spowodować porażkę przedsięwzięcia. Już w łóżku, po ostatnich masażach relaksacyjnych wykonanych przez mojego osobistego masażystę BiBi, przes samym uśnięciem nawiedziło mnie opisane wcześniej uczucie. Nie wiedziałem co jest grane. Wszystko wyjaśniło się nad ranem.

Ok. 5 nad ranem obudziła mnie ogromna ulewa przetaczająca się przez Wrocław. Już wiedziałem, że to jest to, co zaważy na moich losach. Nie lubię deszczu, nie lubię towarzyszącego mu zimna i błota, które na pewno będzie na trasie. Ale przecież przy pięknej pogodzie na płaskiej trasie byłoby za łatwo, nieprawdaż?

O 8 zbiórka na jednej ze stacji Orlen, pakuję swój rówer na dach samochodu i jedziemy w trójkę, tzn. ja, Waldek i Marcin W. Trasa przebiegała spokojnie, odprężaliśmy się opowiadając sobie dowcipy, odpowiendio się nawadnialiśmy i dostarczaliśmy węglowodanów do organizmu. Tylko ten wszędobylski deszcz...

Po dwóch godzinach dotarliśmy na miejsce. Czas na toaletę, przebranie się, krótką rozgrzewkę. Objazd zawodów. Na miejscu spotkałem Rafała R., który miał problemy ze sprzętem, ale chyba sobie poradził. Ustawiłem się w sektorze i czekałem na odliczanie.
Deszcz, wiatr, chłód, błoto.

Puszczali nas co 30 sek. I zaczęło się! Pierwsza prosta, zakręt, kolejna prosta, przejazd przez betonowe płyty - trwało to może z 5 minut, a już byłem cały ubłocony i nic nie widziałem, tak brudne miałem okulary. Odcinek asfaltowy, rozpędziłem się nieco, gnam. Wjazd do lasu. Rozpoczęła się rewia z serii "Marcin tańczy na błocie". Drugi zakręt, gleba. Mija mnie ze dwudziestu. Morale w dół. Ok, ja wiem, że mam łyse opony. Ok, ja wiem, że hamulce już prawie całkiem starte, ale to nie powód by od razu rzucać mną o ziemię! Pogadałem z rowerkiem i powiedział, że postara się już nie świrować.

Współpracowaliśmy ze sobą, robiliśmy co w naszej mocy, lecz pogoda i wszechobecne błoto były wszędobylskie i krzyżowały nasze plany - leżałem jeszcze 5 razy, jeździłem od lewej do prawej, mijali mnie kolejni zawodnicy... Stwierdziłem, że nie będę się zażynał, a potraktuję te zawody jako kolejny, mocniejszy trening. I tak też było. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że dojechałem. Inni rezygnowali na trasie. Też miałem chwilę słabości, ale stwierdziłem, że i tak muszę dojechać na metę i tak, bo przecież tam jest samochód.

Generalnie 34 km (przejechałem mini) pełen rezygnacji, rozpaczy i z mocnym postanowieniem zainwestowania wreszcie w sprzęt (odpowiednie komponenty już zamówione przez Allegro). Metę przekroczyłem jako 125., a 32 w swojej kategorii M2. Można powiedzieć, że aż tak źle znów nie wypadłem, ale jednak czuję niedosyt i jestem niezadowolony - z mojego zaniedbania sprzętu wyszło co wyszło, a mogło być lepiej. Ale jak to mówią: "Nie uczymy się poprzez zwycięstwa, a przez porażki". I tak jest też w moim przypadku.

Mój finisz :)

Ogólnie zespół wypadł tak:
  1. Ja - 1:35:36 - OPEN: 125 / M2: 32
  2. Rafał - 1:44:45 - OPEN: 191 / M3: 57
  3. Jarek - 1:49:56 - OPEN: 224 / M3: 63
  4. Waldek - 1:51:31 - OPEN: 237 / M2: 49
  5. Marcin W. - 2:16:25 - OPEN: 323 / M2: 64
Jako drużyna nie zostaliśmy sklasyfikowani.

Powrót do domu przebiegł spokojnie. Marcin W i ja przekimaliśmy w aucie, a Waldek kierował, więc mu trochę współczuję, bo pewnie też chciał odpocząć :)

Po przyjeździe do domu wziąłem gorącą kąpiel i zrobiłem zdjęcie koszulki. Tak wyglądała:


W klasyfikacji generalnej w kategorii MINI M2 zajmuję obecnie 15. miejsce.

A teraz trochę multimediów :)
  1. Galeria zdjęć ze strony http://www.bikemaraton.com/: http://www.bikemaraton.com/imprezy/y/2010/eid/92/sub/galeria
  2. Galeria zdjęć ze mną: Numer 842
  3. A tutaj filmik ze startu (sam siebie nie znalazłem):

1 komentarz:

  1. Anonimowy5/15/2012

    Super opis Marcinie całego naszego zmagania się na tej trasie:-)
    Wieluń miał być jednym z łatwiejszych etapów, jednak pogoda może sprawić niespodzianki:-(
    Cieszę się, że w taki sposób opisujesz swoje osiągnięcia i czekam na kolejne streszczenia zmagań z następnych maratonów.
    pozdr.
    Rafał R. z drużyny KRD MTB TEAM

    OdpowiedzUsuń